Strona 1 z 2

Upadek

: pt maja 04, 2007 10:13
autor: Artus
No to sie dorobilem kolejnej wywrotki. Chcialem przejsc z jazdy tylem do jazdy przodem, noga sie podwinela i spadlem na prawy bok z podkulana reka. Zaraz po upadku nie moglem zlapac powietrza, po paru sekundach jednak sie udalo. Pierwsze co sprawdzilem to czy zebra cale, jednak nie czulem zadnych wystajacych fragmentow kosci (uffff). Dzis mija 5 dni od upadku, z dnia na dzien coraz mniej dokucza. Na jakis tydzien mowie rolkom dosc. Czy ktos z was przewrocil sie podobnie??? Po jakim czasie wrociliscie do formy?

Re: Upadek

: pt maja 04, 2007 10:23
autor: Caravan
Artus pisze:No to sie dorobilem kolejnej wywrotki. [CIACH!]

Nie, żebym próbował panikować, ale czy nie warto by zrobić sobie RTG klatki w takiej sytuacji? Nie jstem lekarzem, ale skoro taki był efekt upadku to nie wiadomo, do czego mogło dojść w klatce. Niedobrze by było, gdyby coś się "ujawniło" nieoczekiwanie przy następnym razie, kiedy przyjdzie znów do wysiłku...

Re: Upadek

: pt maja 04, 2007 10:25
autor: zico
Artus pisze:No to sie dorobilem kolejnej wywrotki. Chcialem przejsc z jazdy tylem do jazdy przodem, noga sie podwinela i spadlem na prawy bok z podkulana reka. Zaraz po upadku nie moglem zlapac powietrza, po paru sekundach jednak sie udalo. Pierwsze co sprawdzilem to czy zebra cale, jednak nie czulem zadnych wystajacych fragmentow kosci (uffff). Dzis mija 5 dni od upadku, z dnia na dzien coraz mniej dokucza. Na jakis tydzien mowie rolkom dosc. Czy ktos z was przewrocil sie podobnie??? Po jakim czasie wrociliscie do formy?
Na niezłej prędkości nadziałem się na żebro kijem do hokeja (zablokował się na bandzie). 3 miechy nieprzyjemnego bólu przy głębszym oddychaniu i przy śmianiu się ;) Dla Ciebie będzie to o wiele krótszy okres, sądząc po wypowiedzi. Wytrzymasz :)

Re: Upadek

: pt maja 04, 2007 10:47
autor: Artus
zico pisze:
Na niezłej prędkości nadziałem się na żebro kijem do hokeja (zablokował się na bandzie). 3 miechy nieprzyjemnego bólu przy głębszym oddychaniu i przy śmianiu się ;) Dla Ciebie będzie to o wiele krótszy okres, sądząc po wypowiedzi. Wytrzymasz :)
No wlasnie, mam podobne objawy. Przy glebszym oddychaniu troszke pobolewa, ale przy smiechu nie zauwazylem. Jestem dobrej mysli, i mam nadzieje ze szybko przejdzie... tak jak pisalem z dnia na dzien coraz lepiej :)

Re: Upadek

: pt maja 04, 2007 10:50
autor: zico
Artus pisze:
zico pisze:
Na niezłej prędkości nadziałem się na żebro kijem do hokeja (zablokował się na bandzie). 3 miechy nieprzyjemnego bólu przy głębszym oddychaniu i przy śmianiu się ;) Dla Ciebie będzie to o wiele krótszy okres, sądząc po wypowiedzi. Wytrzymasz :)
No wlasnie, mam podobne objawy. Przy glebszym oddychaniu troszke pobolewa, ale przy smiechu nie zauwazylem. Jestem dobrej mysli, i mam nadzieje ze szybko przejdzie... tak jak pisalem z dnia na dzien coraz lepiej :)
Czyli może być naruszone żebro.
Dodam, że Alan na 2km na maratonie w Gdańsku złamał sobie żebro i nic sobie z tego nie robiąc (wiedząc) dojechał do mety ;)

: pt maja 04, 2007 10:53
autor: Artus
A Ty jak sie Zico wyleczyles z tego "nieprzyjemnego uczucia" stosowales jakies srodki typu masci, bandaz elastyczny??? Czy po prostu zostawiles to samemu sobie...

: pt maja 04, 2007 11:05
autor: zico
Artus pisze:A Ty jak sie Zico wyleczyles z tego "nieprzyjemnego uczucia" stosowales jakies srodki typu masci, bandaz elastyczny??? Czy po prostu zostawiles to samemu sobie...
Zostawiłem to w spokoju. Hokeiści mają często tą przypadłość - tego się dowiedziałem. Później zakupiłem bodik ;)
Teraz jestem tylko ciekaw jak wygląda to żebro przez rentgena ;)

: pt maja 04, 2007 4:34
autor: PawelS
Jeśli po urazie nie występuje duszność (nie mówię o chwilowym "przytkaniu"), szczególnie narastająca, albo krwioplucie, to jest szansa, że pacjent przeżyje. Rentgena w zasadzie nie ma sensu robić, chyba że zachodzi podejrzenie przemieszczenia odłamów lub odmy. Można ewentualnie dość ciasno zawinąć klatkę piersiową bandażem elastycznym. Byle bez przesady! Ja miałem podobny upadek - w efekcie ze 2 żebra pękły, ale nie sprawdzałem. Miałem w planie akurat maraton, ale musiałem sobie odpuścić, bo przy każdym ruchu bolało. Natomiast przełaju na 10 km nie odpuściłem, bo punkty były mi potrzebne w klasyfikacji ogólnej i lekko nie było. Bolało jak cholera przy każdym kroku, ale uznałem, że dopóki nie pluję krwią (co by oznaczało, że złamane żebro dziurawi mi płuco!), lecę dalej. No i jakoś to przeżyłem i miejsce w klasyfikacji obroniłem. A boleć to może i ze 6 tygodni.

: pt maja 04, 2007 5:14
autor: Artus
PawelS pisze:Jeśli po urazie nie występuje duszność (nie mówię o chwilowym "przytkaniu"), szczególnie narastająca, albo krwioplucie, to jest szansa, że pacjent przeżyje. Rentgena w zasadzie nie ma sensu robić, chyba że zachodzi podejrzenie przemieszczenia odłamów lub odmy. Można ewentualnie dość ciasno zawinąć klatkę piersiową bandażem elastycznym. Byle bez przesady! Ja miałem podobny upadek - w efekcie ze 2 żebra pękły, ale nie sprawdzałem. Miałem w planie akurat maraton, ale musiałem sobie odpuścić, bo przy każdym ruchu bolało. Natomiast przełaju na 10 km nie odpuściłem, bo punkty były mi potrzebne w klasyfikacji ogólnej i lekko nie było. Bolało jak cholera przy każdym kroku, ale uznałem, że dopóki nie pluję krwią (co by oznaczało, że złamane żebro dziurawi mi płuco!), lecę dalej. No i jakoś to przeżyłem i miejsce w klasyfikacji obroniłem. A boleć to może i ze 6 tygodni.
Jestem pod wrazeniem :shock:

: pt maja 04, 2007 8:28
autor: krzemol
nie chce nikogo straszyc ale.. podobny bol swego czasu zignorowalem i lazilem z nim jakis czas doszlo do tego zeby rano dojsc do roboty musialem sie owijac bandazem bo nie dalem rady kroku zrobic w koncu RTG i okazalo sie za mialem 7cm odme oplucnej 5 dni w szpitalu z rurka w plucach , nic przyjemnego :( ja bym na wszelki wypadek walnal xreja ;)

: pt maja 04, 2007 10:39
autor: PawelS
W zasadzie może to i racja. Raz miałem pacjenta, który zaliczył parę kopów w klatę (miewam ciekawych pacjentów), ale przyszedł o własnych siłach i nawet się zbytnio nie skarżył na ból. Obmacując żebra nie stwierdziłem żadnych poważniejszych urazów, ale jak go osłuchałem, to całkiem mnie zatkało! Po jednej stronie normalny szmer oddechowy, a po drugiej zupełna cisza - taką miał solidną odmę. Co ciekawe wcale nie miał duszności mimo, ze oddychał tylko jednym płucem! Wysłałem go do szpitala i bardzo się zdziwiłem, jak go za trzy dni znów zobaczyłem w gabinecie w takim samym stanie. Opieprzyłem go solidnie, postraszyłem, że mu płuco zropieje i wysłałem jeszcze raz do szpitala. Tam go podłączyli do ssania i potrzymali parę tygodni. Wszystko skończyło sie dobrze, ale gdyby z tym jeszcze trochę pochodził, to mogło się skończyć nielichymi powikłaniami.

: sob maja 05, 2007 11:04
autor: malczan85
PawelS pisze:W zasadzie może to i racja. Raz miałem pacjenta, który zaliczył parę kopów w klatę (miewam ciekawych pacjentów), ale przyszedł o własnych siłach i nawet się zbytnio nie skarżył na ból. Obmacując żebra nie stwierdziłem żadnych poważniejszych urazów, ale jak go osłuchałem, to całkiem mnie zatkało! Po jednej stronie normalny szmer oddechowy, a po drugiej zupełna cisza - taką miał solidną odmę. Co ciekawe wcale nie miał duszności mimo, ze oddychał tylko jednym płucem! Wysłałem go do szpitala i bardzo się zdziwiłem, jak go za trzy dni znów zobaczyłem w gabinecie w takim samym stanie. Opieprzyłem go solidnie, postraszyłem, że mu płuco zropieje i wysłałem jeszcze raz do szpitala. Tam go podłączyli do ssania i potrzymali parę tygodni. Wszystko skończyło sie dobrze, ale gdyby z tym jeszcze trochę pochodził, to mogło się skończyć nielichymi powikłaniami.
...płuco zropieje... podłączyli do ssania... :shock: :shock: :shock: :scar: :scar: :scar:

Czy to jest bolesna sprawa (miałem na myśli w trakcie tej "operacji" ssania)?

: sob maja 05, 2007 6:53
autor: PawelS
Drenaż ssący nie boli, natomiast jak się przyplącze zapalenie opłucnej, to może boleć. Z odmą problem jest taki, że płuco aby się napełniać powietrzem potrzebuje podciśnienia w klatce piersiowej, które jest wytwarzane przez ruch żeber i przepony. Jeśli następuje przebicie płuca lub klatki piersiowej ciśnienie może się wyrównać i płuco się zapada. Aby się mogło ponownie rozprężyć potrzebne jest podciśnienie, czyli właśnie drenaż ssący do czasu aż się dziura zagoi.

: pn maja 21, 2007 11:54
autor: Malina
O rany, ale mnie nastraszyliscie, ja wlasnie probuje sie nauczyc zmiany jazdy przodem na tylem i odwrotnie a tu sie okazuje ze to takie niebezpieczne...

Po co ja to czytalam?
Jak czlowiek nie wie co mu grozi to jest odwazniejszy.
Pozdrawiam
Malina

: czw maja 24, 2007 3:17
autor: Wojtek
W tamtym roku podczas zawodow o Puchar Prezydenta Warszawy na 500 metrow mialem upadek troche sie pozdzieralem a kaska byl w 4 kawalkach :twisted: :twisted: od tego czasu wiem ze kask to jest bardzo wazna sprawa :D