Dzisiaj również zaliczyliśmy Eis-Arena. W sumie razem z dojazdem i 2h (można oczywiście jeździć do oporu) na lodzie wyszło 4 godzinki. Za 5 osób zapłaciliśmy 16,5 Euro + benzyna 5 zł z łeb i wychodzi od głowy około 20 złotych. W porównaniu z Lodogryfem trzeba za sam wjazd na 2 godziny zapłacić od 20 do 24 złotych, widać wyraźnie, że się opłaca.
Jeśli chodzi o warunki. Lodowisko jest w hali. Temperatura wewnątrz jest niska (powyżej zera) ale pozwala jeździć swobodnie w bluzie od dresu, bez rękawiczek i czapki. Lód zupełnie inny niż na Lodogryfie. Jako, że temperatura w hali jest dodatnia, górna partia lodu jest słabiej zmrożona dzięki czemu łyżwa ma do niej lepszą przyczepność. Po 25 ślizgawkach na Lodogryfie wydawało mi się, że muszę naostrzyć łyżwy. Nic bardziej błędnego. Na tej tafli łyżwy przyjemnie kleją się do lodu. Nie ma to żadnego wpływu na prędkość czy poślizg. Jeździ się po prostu trochę inaczej... ...chyba lepiej

Gładkość tafli jest porównywalna z tą na Lodogryfie za czasów czynnej rolby (wtedy gdy Panowie się postarali). Nie ma szału ale przy wejściu na świeżą taflę jeździ się gładko i przyjemnie.
Na zapleczu jest sucho, nie ma śniegu na ławkach

W każdej chwili można zejść z tafli i zjeść co nieco, napić się kawy lub herbaty (jeśli nie mamy w termosie można za 1 Euro sobie zakupić). Ławek jet sporo i są 4 wysokie stoliki do posiłków. WC mimo, że nie są łatwe do znalezienia, są czyste i zadbane.
Byliśmy w niedzielę od 12:30 do 14:30. Początek był obiecujący - około 10 osób na tafli wielkości tej na Gubałówce. Potem niestety się zagęściło. Po godzinie już trzeba było uważać żeby na kogoś nie wjechać - zwłaszcza szkraby jeżdżące w "balkonikach". Wydaje mi się, że niedziela nie jest dobrym dniem na swobodną jazdę. Może wieczorem... Trzeba sprawdzić jak sytuacja wygląda w dni powszednie.
Dzięki Wojtkowi wiem już jak dojechać na lodowisko i na pewno nie raz się tam wybiorę. Im więcej osób pojedzie tym taniej wyjdzie paliwo. Myślę, że na pewno znajdzie się kilku zapaleńców na kolejną wyprawę za wirtualną granicę, zwłaszcza że w Szczecinie aktualnie brak sensownej alternatywy.