krawędzie, biodra, hamowanie pomocy!
: śr lipca 25, 2007 5:25
Witajcie,
Od 3-4 miesięcy przygotowuję się do mojego pierwszego maratonu w życiu (berlin ze względu na dobrą nawierzchnię i płaską trasę).
Ogólnie jeżdżę od blisko roku. Początkowo jeździłem na rolkach rekreacyjnych 80mm i tak zupełnie rekreacyjnie.
Od ok. 3 miesięcy jeżdżę po ok 20-30km dziennie zróżnicowanym tempem w tym 5200m ciągłym na 95% możliwości (bez interwału) w czasie w okolicach 15 minut ( +/- 1 minuta - zależy od natężenia wiatru). Z kondycją więc chyba nie jest najgorzej. Ważę w okolicach 100kg przy 185cm wzrostu. Uzywam 4x90mm K2 radical
Niepokoją mnie bardzo wolne postępy. Widzę że wkładam w jazdę zbyt dużo siły niż powinienem - kupa energii idzie prawdopodobnie na walkę o utrzymanie równowagi. W ostatnim czasie poprawiłem długość ślizgu i robię teraz niewielki łuk na zewnątrz i z powrotem nieznaczny do wewnątrz. Jest to niewątpliwie bardziej ekonomiczne ale raczej nie przynosi extra prędkości.
Tutaj małe pytanko czy ten łuk mam kończyć mając nogę równo z wektorem prędkości czy pozwolić wjechać jej nieznacznie do wewnątrz i dopiero wtedy wykonać odepchnięcie?
W dzieciństwie miałem zdiagnozowaną "krzywicę" klatki piersiowej i przechodziłem rehabilitację. Obawiam się że to mogło wpłynąć na skrzywienie boczne bioder lub w najlepszym wypadku mam dłuższą jedną nogę. Prawdopodobnie efektem tego jest dokuczliwy ból w panewce biodrowej lewej nogi (nerwoból) po ok 20km jazdy. Zmiana techniki jazdy (patrz wyżej) nieco poprawiła sytuacje ale problem nadal istnieje. Nawet przed wystapieniem bólu moja lewa noga ma zupełnie inną motorykę niż prawa. Znajomy zaobserwował że jadę jakby przechylony na bok (prawa mocniej i głębiej pracuje) za to lewa bardziej zaangażowana w trzymanie równowagi i lepiej sobei z tym radzi. Planuję eksperyment z podwyższeniem jednej z nóg poprzez podkładkę osadzoną przy wkręcie ramy. Czy ktoś miał podobny problem - i starał się go rozwiązywać ?
Mam wrażenie że cały czas jadę na wewnętrznych krawędziach i ew czasami polecą na środku kółka. Wjazd na zewnętrzne to panika i blokada. Czy na zewnętrzne krawędzie może też pomóc podkładka? A może problem leży w usytuowaniu "kierunkowym" ramy? widziałem na wielu zdjeciach jak ludzie jeżdżący na zewnętrznych mają ramę osadzoną bardzo blisko wewnętrznych krawędzi stopy (czyli np 3/4 stopy wychodzi na zewnątrz poza granice ramy). czy to może pomóc ?
Wstyd się przyznać ale do tej pory nie zwracałem uwagi na hamowanie - albo się hamowało szerokimi łukami albo dostosowywało prędkość do tego co się dzieje przedemną. Po prostu myślałem że przyjdzie to z czasem i z równowagą. No więc wczoraj z namową znajomego zacząłem męczyć T-stopa - 5km prób na małej prędkości - lewa noga jako hamująca zawodzi zupełnie, prawa nieudolnie probuje ale zjeżdżam po chwili w prawo. Co robić by zmusić tą lewą mendę do trzymania się toru jazdy? - może dać sobie spokój z rolkami... już sam nie wiem...
Od 3-4 miesięcy przygotowuję się do mojego pierwszego maratonu w życiu (berlin ze względu na dobrą nawierzchnię i płaską trasę).
Ogólnie jeżdżę od blisko roku. Początkowo jeździłem na rolkach rekreacyjnych 80mm i tak zupełnie rekreacyjnie.
Od ok. 3 miesięcy jeżdżę po ok 20-30km dziennie zróżnicowanym tempem w tym 5200m ciągłym na 95% możliwości (bez interwału) w czasie w okolicach 15 minut ( +/- 1 minuta - zależy od natężenia wiatru). Z kondycją więc chyba nie jest najgorzej. Ważę w okolicach 100kg przy 185cm wzrostu. Uzywam 4x90mm K2 radical
Niepokoją mnie bardzo wolne postępy. Widzę że wkładam w jazdę zbyt dużo siły niż powinienem - kupa energii idzie prawdopodobnie na walkę o utrzymanie równowagi. W ostatnim czasie poprawiłem długość ślizgu i robię teraz niewielki łuk na zewnątrz i z powrotem nieznaczny do wewnątrz. Jest to niewątpliwie bardziej ekonomiczne ale raczej nie przynosi extra prędkości.
Tutaj małe pytanko czy ten łuk mam kończyć mając nogę równo z wektorem prędkości czy pozwolić wjechać jej nieznacznie do wewnątrz i dopiero wtedy wykonać odepchnięcie?
W dzieciństwie miałem zdiagnozowaną "krzywicę" klatki piersiowej i przechodziłem rehabilitację. Obawiam się że to mogło wpłynąć na skrzywienie boczne bioder lub w najlepszym wypadku mam dłuższą jedną nogę. Prawdopodobnie efektem tego jest dokuczliwy ból w panewce biodrowej lewej nogi (nerwoból) po ok 20km jazdy. Zmiana techniki jazdy (patrz wyżej) nieco poprawiła sytuacje ale problem nadal istnieje. Nawet przed wystapieniem bólu moja lewa noga ma zupełnie inną motorykę niż prawa. Znajomy zaobserwował że jadę jakby przechylony na bok (prawa mocniej i głębiej pracuje) za to lewa bardziej zaangażowana w trzymanie równowagi i lepiej sobei z tym radzi. Planuję eksperyment z podwyższeniem jednej z nóg poprzez podkładkę osadzoną przy wkręcie ramy. Czy ktoś miał podobny problem - i starał się go rozwiązywać ?
Mam wrażenie że cały czas jadę na wewnętrznych krawędziach i ew czasami polecą na środku kółka. Wjazd na zewnętrzne to panika i blokada. Czy na zewnętrzne krawędzie może też pomóc podkładka? A może problem leży w usytuowaniu "kierunkowym" ramy? widziałem na wielu zdjeciach jak ludzie jeżdżący na zewnętrznych mają ramę osadzoną bardzo blisko wewnętrznych krawędzi stopy (czyli np 3/4 stopy wychodzi na zewnątrz poza granice ramy). czy to może pomóc ?
Wstyd się przyznać ale do tej pory nie zwracałem uwagi na hamowanie - albo się hamowało szerokimi łukami albo dostosowywało prędkość do tego co się dzieje przedemną. Po prostu myślałem że przyjdzie to z czasem i z równowagą. No więc wczoraj z namową znajomego zacząłem męczyć T-stopa - 5km prób na małej prędkości - lewa noga jako hamująca zawodzi zupełnie, prawa nieudolnie probuje ale zjeżdżam po chwili w prawo. Co robić by zmusić tą lewą mendę do trzymania się toru jazdy? - może dać sobie spokój z rolkami... już sam nie wiem...