Kask na głowie (kij w mrowisko)

Bezpieczeństwo w jeździe na wrotkach (rolkach / rolki)
Inline skating safety

Moderatorzy: MirekCz, null, PeterCave

Awatar użytkownika
zico
Admin
Posty: 8946
Rejestracja: śr stycznia 28, 2004 8:53
Moje rolki: SR Tarrega
Jeżdżę od: 12 sty 1994
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: zico » wt lipca 15, 2008 5:08

Tak, tylko, że le parkour to nie są takie prędkości jak rolkarzy. A głównie wypadki są przy zderzeniach. I to śmiertelne. Niedaleko szukać - niedawno na Malcie. Nigdy nie wiesz, kto lub co w Ciebie wleci. Rolki na nogach - kask na głowie.
Serdecznie pozdrawiam,
Jakub "Zico" Ciesielski
http://www.wrotkarstwo.pl - jazda na rolkach: Twoje pierwsze źródło informacji
http://www.zicoracing.com - sklep z rolkami

Awatar użytkownika
Casc
Prześcigant 4x100mm
Posty: 311
Rejestracja: sob lipca 12, 2008 3:20
Moje rolki: Fusion X5
Jeżdżę od: 15 maja 1996
Lokalizacja: Szczecin/Poznań

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: Casc » wt lipca 15, 2008 6:11

Czy jest różnica miedzy uderzeniami poziomymi (rolki) a pionowymi (parkour)? spadając po czymś nieudanym też nabiera się przecież prędkości. Poza tym - do treningów jazdy szybkiej nie ma sensu dyskutować o potrzebie kasku - bo jest podstawą. I chyba nawet to napisałem już powyżej. Natomiast co do sytuacji, że ktoś na mnie wjedzie i zabije... na zielonym świetle może mnie potrącić samochód, motorniczy może zaspać i mnie przejechać, naprawdę wiele wypadków się zdarza nie z naszej winy, w których jesteśmy poszkodowani.

Nawet jeżdżąc w kasku trzeba umieć patrzeć co się dzieje w okolicy i odpowiednio reagować, nie wjeżdżać ciasno w zakręty tylko szeroko - na wszelki wypadek, po to są zasady bezpieczeństwa, żeby z nich korzystać. Wiadomo, że przed krytym zakrętem (tzn. nie widać co jest zanim) trzeba zwolnić, i pojechać po zewnętrznej to są bardzo oczywiste sprawy - elementarz bym powiedział. Natomiast ludzie jeżdżący w kaskach jeżdżą bez takich obaw, przez co potem jazda bez kasku staje się dla nich naprawdę niebezpieczna - bo nie maja odpowiednich przyzwyczajeń i odruchów.

Praktyka - 13 lat jazdy (różnej) praktycznie zero zderzeń (nawet podczas gry w piłkę na rolkach!!!), zero razy wpadłem pod samochód, zero złamań, zero uderzeń głową o grunt (choć zdarzyły się ze DWA upadki na plecy - głowę trzeba umieć pochylić podczas upadku, ok. 0.5 sekundy spadania to naprawdę jest dużo czasu...), 90% upadków w komplecie ochraniaczy i kasku, w ciągu PARU miesięcy, 10% upadków tylko w ochraniaczach. Oczywiście, mogę mieć do tej pory ogromne szczęście, ale to by nie miało sensu.

Samej Malty nie lubię, chociaż dojazd trwa około 20 minut - za ciasne są te ścieżki, za dużo ludzi pieszych i rowerzystów, spora część nawierzchni jest po prostu do kitu no i do skakania jest dosłownie kilka miejsc. Przy tak ciasnych ścieżkach trudno się dziwić że dochodzi do wypadków, zwłaszcza, że wielu ludzi ma kłopoty z przewidywaniem kto będzie w którym miejscu za ile czasu. Poza tym, jak się jeździ w kółko, to jest odcinek który ma już nawierzchnię nie tyle kiepską, co tragiczną do jazdy. Pamiętam, że kiedyś interesowałem się jazdą szybką i długodystansową, ale wiem, że jestem już za stary żeby próbować ponownie sił w tych dziedzinach, więc jeżdżę dla przyjemności jaką dają mi skoki.
Mad Blades

Bauer FX1 (1996-1998)
Bauer FX3 (1999-2008)
Fusion X5 (2009 - ?)
Tak kiedyś wyglądały moje rolki:
Obrazek

Awatar użytkownika
zico
Admin
Posty: 8946
Rejestracja: śr stycznia 28, 2004 8:53
Moje rolki: SR Tarrega
Jeżdżę od: 12 sty 1994
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: zico » wt lipca 15, 2008 7:46

Też mam praktykę w jeździe na rolkach wieloletnią i jednak wybrałem oraz polecam jazdę z kaskiem. Kiedyś miałem wypadki z kaskiem i bez, widziałem jak inni się zderzają i to właśnie tacy z "wieloletnią praktyką", którzy potrafili upadać. A zderzyli się w skateparku. I było ich tylko dwóch jeżdżących. Bez kasku. Zderzyli się głowami. Nie wmówisz mi, że umiejętności pozwalają na rezygnację z ochrony jaką daje kask - to się nazywa po prostu bezmyślność.
Ludzie z kaskami jeżdżą bez obaw? Skąd te statystyki? Powiem tak - kask nie jest żadnym wyznacznikiem, że ktoś go zakłada i zaraz nie myśli gdzie i jak jedzie. Byłaby to kompletna bzdura.
I właśnie o to chodzi, że trzeba się zabezpieczyć minimum w postaci kasku, a dwa kontrolować jaką prędkością się jeździ. Nie piszę tutaj o jakimś potrącaniu przez samochód, tylko o praktyce jazdy na rolkach w miejscach gdzie jest dużo innych ludzi lub wykonuje się jakieś tricki, np. skoki. Owszem, sam kiedyś skakałem z takich wysokości, że mało kto by uwierzył lecz istniały pewne granice, w których zapalała się czerwona lampka i na głowie się pojawiał kask. A te 0,5 sekundy upadania to jest bardzo mało czasu. Szczególnie w momencie kiedy następuje przy upadku brak kontroli albo upadek jest niespodziewany.
Serdecznie pozdrawiam,
Jakub "Zico" Ciesielski
http://www.wrotkarstwo.pl - jazda na rolkach: Twoje pierwsze źródło informacji
http://www.zicoracing.com - sklep z rolkami

Awatar użytkownika
Casc
Prześcigant 4x100mm
Posty: 311
Rejestracja: sob lipca 12, 2008 3:20
Moje rolki: Fusion X5
Jeżdżę od: 15 maja 1996
Lokalizacja: Szczecin/Poznań

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: Casc » śr lipca 16, 2008 9:02

A zderzyli się w skateparku
Ogólnie rzecz biorąc, skateparki są w ogóle najczęstszym chyba miejscem wypadków. Jak ktoś jeździ i skacze po skateparku bez kasku... właśnie dlatego nie jeżdżę w skateparku (w Poznaniu w ogóle jakiś jest?), ponieważ wolę naturalne przeszkody ("freeride").

Może ludzie z kaskami nie jeżdżą bez obaw - za to ja jeździłem, stając się jednocześnie niebezpieczeństwem dla innych. Wcale mi nie zależy, żeby do tego wracać, to nie jest kwestia chęci tylko mentalności. Tak przy okazji - nie nazywałbym od razu skoków trickami, nie wiem jak to wygląda w oficjalnej nomenklaturze, ale chyba nie ma opisu na np. 2metrowy skok w dal bez graba i obrotu?

Każdy upadek jest w zasadzie niespodziewany. Spodziewany upadek - to chyba taki celowy, w którym chodzi o przetestowanie ochraniaczy. Do tej pory widziałem sporo upadków, sporo też mi się przydarzyło i tak się dziwnie składało, że ludzie z lepszym refleksem potrafili się wykaraskać (chyba że było to niemożliwe, jak np. w sytuacji gdy kolega zgubił kółko przednie...).Z okresu jeżdżenia w kasku nie pamiętam, żeby ktoś się specjalnie przejmował tym, czy utrzyma równowagę, czy upadnie. Biorąc pod uwagę, ile wtedy mieliśmy lat - nie dziwi mnie to specjalnie.

Tak już na zakończenie tematu kasku z ojej strony: możemy na jego potrzeby przyjąć, że jestem po prostu bezmyślnym, bezrefleksyjnym idiotą, któremu nie zależy na własnym bezpieczeństwie, dlatego próbuje wyjaśnić jakie ma ku temu powody. Podobnie z resztą, jak 90% pozostałych jeżdżących nie-profesjonalnie (liczba w ciemno, ale prawie nie widzę ludzi w kaskach).
Mad Blades

Bauer FX1 (1996-1998)
Bauer FX3 (1999-2008)
Fusion X5 (2009 - ?)
Tak kiedyś wyglądały moje rolki:
Obrazek

Awatar użytkownika
Krzysztof
Prześcignął Chuck`a...
Posty: 697
Rejestracja: pn maja 15, 2006 12:53
Moje rolki: Grelowski
Jeżdżę od: 01 cze 2002
Lokalizacja: Poznań

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: Krzysztof » czw czerwca 18, 2009 10:37

Obrazek
Pozdrawiam
Obrazek
Obrazek

yacca
Posty: 23
Rejestracja: śr marca 31, 2010 8:14
Jeżdżę od: 02 sty 2010

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: yacca » śr kwietnia 28, 2010 8:07

Nie wiem czemu, ale o ile widzę wielu facetów w kaskach (Ci od jazdy szybkiej są praktycznie uświadomieni w 100%) to prawie nie WIDZĘ KOBIET (dotyczy to również ochraniaczy). Ciekawe skąd się to bierze? Właśnie wczoraj moja koleżanka przypłaciła to wrednym złamaniem nadgarstka. Przewróciła się do tyłu, STOJĄC na rolkach.

Awatar użytkownika
Ariel
Prześcignął Chuck`a...
Posty: 1124
Rejestracja: wt sierpnia 09, 2005 2:56
Moje rolki: 4x110 Powerslide TripleX C2
Jeżdżę od: 01 lip 2005
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: Ariel » śr kwietnia 28, 2010 9:26

Dla pań (na szczęście nie wszystkich) od bezpieczeństwa ważniejsza jest estetyka.
Miłość wzrasta poprzez miłość

joanmadou
Czterokółkowiec bez hamulców
Posty: 120
Rejestracja: wt lutego 12, 2008 9:56
Moje rolki: Schänkel Blade 3x110&1x100
Jeżdżę od: 01 mar 2008

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: joanmadou » wt czerwca 01, 2010 10:20

Kask tez moze byc estetyczny ;-) a jazda bez to GLUPOTA!
A propos: W ofercie Powerslide pojawil sie bardzo fajny i tani (niecale 25 euro) kask fitnessowy:
http://der-rollenshop.sportkanzler.de/S ... -Helm.html

crom28
Czterokółkowiec
Posty: 61
Rejestracja: pn sierpnia 26, 2013 10:11
Moje rolki: RB Tempest 110
Jeżdżę od: 02 kwie 2008
Lokalizacja: Piła

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: crom28 » pt sierpnia 30, 2013 11:11

zico pisze:Też mam praktykę w jeździe na rolkach wieloletnią i jednak wybrałem oraz polecam jazdę z kaskiem. Kiedyś miałem wypadki z kaskiem i bez, widziałem jak inni się zderzają i to właśnie tacy z "wieloletnią praktyką",
ja 5 lat jeździłem bez kasku, na początku jak się uczyłem były jakieś tam drobne gleby ale niegroźne i głowa w nich nie uczestniczyła, być może dlatego że jechałem wolno. Potem 4 lata i nic, więc wydawało mi się że nawet w razie gleby jakoś tam sobie poradzę. Do czasu... mam teraz nowe, szybsze rolki i wczoraj na jakiejś dużej muldzie zaliczyłem glebę, miałem założone ochraniacze prócz kasku i łokci. Trochę przyhamowałem i jakoś próbowałem wyprowadzić tor jazdy ale w końcu padłem na plecy i walnąłem potylicą w asfalt. Na szczęście nic się nie stało, obtarłem łokcie, jakoś tam instynktownie plecami i rękoma próbowałem ochronić głowę wyginając ją do góry ale i tak walnąłem, siła bezwładności była silniejsza. Gdyby uderzenie było silniejsze mogło się skończyć tragicznie.
Nigdy więcej jazdy bez ochrony, dziś kupuję kask!!
RB Crossfire 90 --> SKIKE v07/120 --> RB Tempest 110

Awatar użytkownika
Hell'O'Kitty
Czterokółkowiec
Posty: 82
Rejestracja: ndz czerwca 30, 2013 8:11
Moje rolki: Rollerblade Spark TR 80
Jeżdżę od: 13 kwie 2012
Lokalizacja: Poznań

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: Hell'O'Kitty » pt sierpnia 30, 2013 12:25

Witam.

To ja dorzucę swoje 3 grosze.

Przez lata całe uprawiałem jazdę terenową na rowerze bez kasku (szeroko rozumiane okolice Poznania).
Prze ten czas miałem 3 albo 4 wypadki, z różnych przyczyn, które zakończyły się totalną glebą łącznie z ryciem nosem w piachu i liściach.
Szczęśliwie żaden z wypadków nie nastąpił na nawierzchni utwardzanej, bo pewnie bym już tego nie pisał.
Zawsze uważałem że jestem kozak, a moja kurtka z wężowej skórki, eee, znaczy brak kasku, uosabia moją "indywidualność i wiarę w wolność jednostki".
Po ostatnim wypadku, kiedy przeleciałam przez kierownice i wylądowałem kilka metrów dalej, zmieniło się moje podejście.
Powodem upadku było jednoczesne pękniecie 2 szprych, które zatrzymały w miejscu koło.
Co z tego że uważałem że dobrze jeżdżę?
Gdyby to pękniecie zdarzył się na asfalcie, (a cześć tras jest taka mikstowa) było by już po mnie.

Kupiłem kask na rower, i okazało się że nie cierpi na tym moja "indywidualność i wiara w wolność jednostki".
Nie uważam też tego za dyshonor ani obciach, bo w moim wieku człowiek już się nie napina żeby coś innym udowodnić.
Zresztą, chyba więcej rowerzystów niż rolkarzy używa kaski.

Gdy w zeszłym roku kupowałem pierwsze w życiu rolki, doszedł do tego kask i komplet ochraniaczy.
Żeby było ciekawiej, pierwszą glebę miałem po przejechaniu na rolkach jakichś 200 km (Cytadela i jej słodkie garby na asfalcie).

Nie powiem że jeżdżę bardzo dobrze, ale słabo chyba już te nie.
Więc niby kask mógłbym sobie odpuścić... ale...
W tym roku miałem tylko jedną glebę (tfu, tfu, na psa urok) - zajechała mi drogę dziewczynka na rowerku, bo akuratnie nie patrzyła się do przodu tylko gdzieś w bok.
Kask mam teraz zdeko porysany o asfalt, ale głowa za to jest w jednym kawałku.
I nie zamierzam rezygnować z kasku ani na rowerze ani na rolkach.

Z pozdrowieniami,
H'O'K

p.s. Jakieś dwa tygodnie wzywałem erkę do rolkarki w parku JPII.
Laska bez kasku i ochraniaczy.
Miała szczęście... "tylko" złamała sobie rękę.
Na oko jeździła lepiej ode mnie.
To tak pod rozwagę...

Awatar użytkownika
tomoa
Posty: 13
Rejestracja: ndz lutego 16, 2014 11:04
Moje rolki: PowerSlide Imperial
Jeżdżę od: 01 cze 2012

Re: Kask na głowie (kij w mrowisko)

Post autor: tomoa » pn maja 12, 2014 11:30

Ja od początku jeżdżę w kasku i ochraniaczach zawsze, ochraniacze nie raz mnie uratowały. Kask uratował mi glowę raz na lodowisku.
Tomek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Bezpieczeństwo i wrotki (rolki) / Safety”