Właśnie, również dziękuję za prezenty naszym freeridowym "zajączkom"
bujak: Jeśli masz takie szczęście jak ja, to większość fotografii i filmików z Twoim udziałem będzie przedstawiała te upadki, z których myślę że nawet jachu i Googel byliby dumni (i to razem!). To nienajlepiej by wyglądało jako dokumentacja rozwoju.
Jazmog: Dopóki jest nas mało, to nie ma żadnego powodu żeby "Mad Blades" nie miało formuły OPEN, jak to ująłeś. Może kiedyś będzie inaczej, bo w końcu chodzi o aktywność i rozwój, a nie po to żeby być forumowym botem (większość wie o co chodzi), który bardzo chce "być" w grupie, chociaż nigdy go nie ma - fizycznie. Ale do etapu jakiejkolwiek formalizacji jeszcze długa droga, może do końca tego roku się dowiemy ilu ludzi regularnie jeździ. Aktywność z jednej strony, z drugiej rozwój: spójrzcie na Bujaka - jeździ rok, ale na tyle często że umie już bardzo dużo. Albo na Sobola, który też jeździ dosyć krótko, ale postępy mniejsze lub większe widać w zasadzie cały czas (gdyby jeszcze tylko się trochę dopancerzył, zanim się skrzywdzi).
Natomiast co do siedzenia i gadania - ogólnie to rozumiem, że skoro się spotykamy w takim towarzystwie, to przecież nie będziemy cały czas milczeć i wymieniać pełnych znaczenia spojrzeń. Ale z drugiej strony - zachowajmy jakieś sensowne proporcje. We wtorek byłem na rolkach 1,5h i byłem o wiele bardziej zmęczony niż po wczoraj (3,5h) na tyle że w środę planowałem odpuścić (przynajmniej do momentu kiedy zadzwonił bujak). We wtorek byłem sam, wczoraj było nas dużo i mimo że starałem się większość czasu spędzać na jeżdżeniu, to i tak dzisiaj nie czuję żadnych efektów.
Mało tego - wiadomo, że niektórzy dysponują ściśle określonym czasem, np. 2-3h jak napisał Jazmog. Tylko że po mojemu to jest raczej argument, żeby ten czas wykorzystać jak najlepiej! Pogadać możemy sobie przecież na czacie (i tak robimy). Im mniej mamy czasu, tym bardziej go szkoda na coś, co można robić przy innej okazji. Wychodzimy w końcu głównie po to, żeby jeździć na rolkach. Z góry przepraszam że ciężko jest mi pohamować "żądzę" jeżdżenia i "uprzedzenie" do niejeżdżenia
Zwłaszcza, że byli wczoraj "eksperci" od skoków, obrotów, schodów itd. więc taką okazję chyba warto wykorzystać (nawet jeśli któryś z nich od czasu do czasu położy się na schodach) do nauki. Wiem z doświadczenia, że samodzielnie człowiek uczy się tego wszystkiego o wiele wolniej (choćby dlatego że towarzystwo dodaje trochę odwagi i pewności).
Dlatego dobrze byłoby następnym razem chociaż poprawić trasę tzn. najpierw standardowo, potem na Łęgi, potem na Maltę, potem na Cytadelę i kończymy pętlę w okolicach Opery (jak to zazwyczaj ma miejsce). Wcale nie jest ot jakaś niewyobrażalnie długa trasa, w sam raz na 2-3 godziny a przy okazji odwiedzimy wiele miejsc dopasowanych do wszystkich poziomów umiejętności.
Było dobrze, ale może być dużo lepiej.