Witam. Nie mieszkam w Krakowie. Byłem tam kilka razy w ubiegłym roku. Testowałem trasę do Tyńca. Jest super w swoim głównym odcinku, ale, ma jeden minus. Żeby do niej dojechać na rolkach z centrum Krakowa, trzeba jechać po kiepskich drogach w normalnym ruchu drogowym (zakładając, że jedzie się cały czas na rolkach przy samym brzegu Wisły. Poza tym OK. Nie trzeba aż 3 rolkarzy, zeby ją przejechać. Poza tym jest drobne niebezpiczeństwo ze strony deskorolkarzy, którzy okupują czasami niektóre odcinki w ten sposób, że zajmują całą szerokość. Dziwi mnie, ze nikt nie próbował na tej trasie robić jakiejś poważniejszej imprezy rolkowej.Maraton Cracovia krąży gdzieś po ulicach, szynach tramwajowych, a jest taka piękna trasa doTyńca. Zgadzam się, że wąska i trudno na niej zamknąć pętlę ale chyba jest na to sposób, skoro rowerzyści i rolkarze jakoś się na niej mijają.
Poza tym na kilku kilometrach w jedną stronę , tych 200- 300 rolkarzy powinno się jakoś zmieścić.
A propos stowarzyszenia wrotkarzy w Krakowie. W żadnym innym mieście w Polsce (poza może Poznaniem w czasach kiedy był tor wrotkarski) nie ma na codzień takich tłumów ludzi na rolkach jak w Krakowie na Błoniach (a już szczególnie wieczorem. To jest chyba wytłumaczenie. Po prostu takiej masie ludzi na rolkach nie potrzeba żadnej dodatkowej motywacji w postaci stowarzyszenia czy klubu. Krakowianie to robią bez przymusu, tak od siebie. A że nie lubią rywlizować? W takim tłoku nie bardzo jest jak . Próbowałem jeździć szybko na Błoniach, ale caly czas było czuj duch, bo w każdej chwili moglo dojść do zderzenia : a to ze spacerowiczem, a to z psem , a to z wózkiem dziecięcym , a to z nartorolkarzem, a to z wyskakującym nagle z boku deskorolkarzem, a to z mijanym rowerzystą albo jadącym z przeciwka itd itp.
Co innego w Warszawie. Tor 400m ( obecnie w kolejnym remoncie) szeroko, pusto, max 5 osób naraz spoza klubów, tylko wiatr hula no i kilka klubów, w tym teamy zawodowe. Nie licząc paru - parunastu osób nad Wisłą ( po ciemku strach jeżdzić, ( W Warszawie latarni nie staje ) a w dzień pałęta się samochodami straż miejska) i w niektórych nadających się do rolkowania parkach. Są oczywiście odważni i zacięci, którzy przebijają się przez wielokilometrowe odcinki idioten kostki np.wzdłuż trasy Siekierkowskiej.
To na tyle
Pozdrawiam krakowskie rolkarki i rolkarzy
