Żywię nadzieję, iż kolejny tego typu temat nikogo nie rozdrażni (za bardzo). Nie wiedziałem, gdzie go umieścić, więc zaryzykuję tutaj.
Jeżdżę na rolkach od circa trzech lat, z krótszymi i dłuższymi przerwami, już dawno na nikogo nie wpadłem, rzadko zaliczam glebę i prawie opanowałem T-hamowanie.
Kursuję sobie po cytadeli i nad Maltą (Poznań). Tu by się pewnie nadały jakieś "fitness". Z tym że drogę do Śródki też pokonuję na rolkach - a ta "trasa" wydaje mi się mniej fitnessowa. Mieszkam na Wilczaku (okolice cytadeli), skąd dojeżdżam również na uczelnię (kampus UAMu na Morasku) - wśród atrakcji mam ścieżki rowerowe "gładkie", brukowane, osiedlowe uliczki, przejścia obok przystanku pestki, asfalt lepszy, gorszy i beznadziejny, ogólnie przeróżne rodzaje nawierzchni. Między ludźmi i samochodami na osiedlach przydałoby się jakieś wspomaganie manewrowania, więc chyba odpadają wielkie koła o średnicy rzędu 9cm. Obejrzałem niedawno kilka filmików prezentujących slalomowe wyczyny - strasznie mi się to spodobało i - o ile nie jest śmiertelnie niebezpieczne - chciałbym czegoś takiego spróbować. Co jeszcze... Lubię czasem podskoczyć, więc rolki muszą znosić takie wyczyny (z drugiej strony, ważę niecałe 70kg, więc które rolki tego nie zniosą? ;P).
Napaliłem się na Powerslide Cell II i, szczerze mówiąc, chciałbym, aby ktoś utwierdził mnie w przekonaniu, że to wspaniały wybór.
Dysponuję budżetem około 400zł, ewentualnie 500zł po miesiącu o pustym żołądku i suchym pysku. Co wybrać w tym przedziale cenowym? A może ciułać dalej i kupić coś droższego na następny sezon? ;S
Przy okazji pytanie bezpośrednio do Zico - czy macie w sklepie kilka rozmiarów wspomnianych Powerslide'ów (42-44)? Wolałbym uniknąć dodatkowych kursów do sklepu, więcej na benzynę - mniej na rolki.
No, to by było na tyle.
Z góry dziękuję i pozdrawiam : )




