Wszystko przygotowane idealnie, zwlaszcza po stronie niemieckiej(w Polsce mialem osobiscie mala nieprzyjemnosc z samochodem jakiego bardzo rozdraznionego jegomoscia). W sumie w pelnym maratonie na kolkach wzielo udzial ponad 80 osob - glownie niemcow, punkty z woda, soda, bananami, i tym wszystki rozstawione byly bardzo gesto - bywalo nawet ze co 2km :O. Wybor trasy jak i jego oznaczenie byly bardzo dobre chociaz z ostatnia gorka ktora ciagnela sie przez 7km i miala wys wzgledna chyba z 300m to przegieli ;P. Asfalt idealny cala droge, zadnej kostki - tylko tory tramwajowe do przejechania... Niestety najwiekszym mankamentem byl jezyk niemiecki :/ niestety po ang ciezko mi sie bylo dogadac w zwiazku z czym, dla mnie jako raczkujacego rolkarza latwo niebylo - dopiero na starcie dowiedzialem sie od jednego zawodnika gdzie mam sobie przyczepic tego chipa...
A teraz juz troche bardziej z pytaniami do Was. Na rolkach jezdze rekreacyjnie od roku, w 2010 udalo mi sie w sumie wyskoczyc na traske okolo 15razy - glownie przez ta cholerna pogode :/ na maratonie postawilem sobie za cel ukonczyc w 2h - niestety sie nie udalo, ostatenicze 2:04. Na starcie wiekszosc zawodnikow miala buty przedkostke i kolka 110 lub 100mm. Ja pojechalem na fitnesach Fila i kolkach 80mm, wszyscy byli prawie z jakis pro teamow etc jednak mimo to udalo mi sie "wziac" kilku takich zawodnikow... i tutaj jestem w kropce czy faktycznie warto z mojej strony sie juz pakowac w koszta rzedu 1200-1500pln? Cel na nastepny rok to 1,5h i nie wiem czy dzieki takim "magicznym" rolkom dam rade czy to nie wplynie az tak znaczaco... czy tutaj faktycznie "nie sprzet a technika zrobi ze mnie zawodnika?".
Pozdrawiam,
EAX

