a raczej dwie bo jeszcze koleżanka. Na razie uczę się, więc ciesze sie, ze jadę do przodu i PRAWIE hamuję:) te wszystkie ewolucje, o których piszecie zostawię na póxniej. Zreszta rolki - mam nadzieję, że nikt się nie obrazi - traktuję jako przygotowanie nóg do sezonu narciarskiego. Ale fajnie jest:)
Na razie jeździłysmy trochę po Sopocie z tyłu w Łazienkach Północnych i odkryłam jeden fajny kawałej nieuzęszczanej prawie drogi (ładny asfalt i spory kawałek) na Olszynce.
Zawsze wydawało mi się, że jest trochę ścieżek rowerowych to i rolkarze maja gdzie jeździć dopóki na jedną taką nie wjechałam i nie "poturkotałam"

Teraz dopiero widzę to co na rowerze mi nie przeszkadzało - studzienki, kratki przy drzewach, kostka byle jak położona itp.
Lato podobno ma być deszczowe co mnie martwi bo nie idzie jeździć po mokrym
