Post
autor: Pinnhead » wt sierpnia 05, 2014 10:18
Ja jeżdżę w fitnessach, które miały po 3 kółka 110mm i po pierwsze to są za duże kółka dla klasy fitness. Stoisz wysoko, łatwo o gięcie kostki na boki mimo sztywnego buta a i sterowalność w mieście słaba. Już nie wspominając o stabilności. W dodatku gdy zmieniłem koła na mniejsze czyli 100mm uzyskałem poprawę zarówno czasów, komfortu i zwrotności. Nawet po mieście jeździ się wygodnie ale ja MAM KRÓTKĄ SZYNĘ 3 KOŁOWĄ i przez lata jeździłem po mieście freeridy, więc jestem wprawiony w przewidywaniu niebezpieczeństw i odpowiednio wcześniejszym reagowaniu na nie. Natomiast na dużych kołach, z długą szyną, zwłaszcza dla niewprawionych osób to proszenie się o kuku. Jeździłem również na szynie 2x100mm i 2x110mm więc mam porównanie, zestaw taki do miasta to pomyłka. Owszem nadaje się na trasy typu bulwary do fitnessu ale i tak trzeba ostro na nich popracować nad techniką jazdy. To nie jest tak, że wyższy but odwali za ciebie całą robotę i wybaczy wszystkie błędy. Owszem pomoże, owszem trochę wybaczy ale wbrew pozorom nie tak dużo.
Co do twoich znajomych machających nogami za tobą to często ludzie tak robią gdy nie wiedzą, że krok należy wydłużać. Swego czasu pokazywałem znajomej, która machała nóżkami 2 razy na jedno moje odepchnięcie, taką sztuczkę: spowalniasz krok i jednocześnie go wydłużasz a mimo to nadal przyspieszasz. Nie ma tu znaczenia wielkość kół tylko umiejętności. Wydłużenie kroku + odpychanie się z pięty + balans ciałem. Tego cię nie nauczą duże koła, to powinno się umieć zanim na takie wsiądziesz.
Poza tym jeśli wziąłbyś dwa zestawy kół, z takiej samej mieszanki i o takiej samej jakośći i twardości itp itd. tylko jedne 90mm a drugie 110mm to całkiem prawdopodobne jest, że nie odczułbyś różnicy średniej prędkości na trasie. A może nawet na 90 mógłbyś być szybszy. Oczywiście pod warunkiem, że brak ci umiejętności - czego oczywiście nie wiem bo skąd i czego ci nie zarzucam. To tylko przykład.
Aktualnie jeżdżę na: Xsjado własny freeride setup, Powerslide Phuzion7, Luigino Sting