Rozpoczynam kolejny wątek z cyklu "pytania żółtodziobów":)
Kupiłam ostatnio (pierwsze w życiu) używane Rollerblade Geoblade 1.3 jak na moje amatorskie oko w świetnym stanie - osoba sprzedająca wyrosła z nich zanim zdążyła je zużyć. Rozmiar też mam wrażenie idealny. No i mam już za sobą pierwsze 3 wyjścia na rolki. Co prawda jeszcze nie mogę powiedzieć, że jazda sprawia mi przyjemność, domyślam się jednak że będzie super jak tylko poczuję się trochę pewniej. ALE, no właśnie - jest pewne ale: naturalne wydaje mi się, że początkowo nogi będą boleć i nie dziwi mnie to (piszczele i stópki). Już się doczytałam jak wzmocnić piszczele i teraz mam pytanie dotyczące... wiązania rolek. Zauważyłam, że prawa stopa przechyla mi się do wewnątrz, pomyślałam, że za luźno zawiązałam, więc następnym razem pozaciskałam wszystko na maxa. Strasznie bolały stópki i łydki a nóżka dalej się wyginała, więc rozluźniłam trochę klamrę i wiązanie - przestało boleć ale i mniej stabilnie się czuję. Jak znaleźć złoty środek?
Bo tak sobie umyśliłam, że rolka powinna być przedłużeniem nogi i nie powinna się chybotać, mam rację? No i zastanawia mnie dlaczego tylko jedna? Staram się wiązać je tak samo. Może mam koślawo nierówne stópki? (choć w zwykłych butach nie zauważyłam) A może spróbować grubsze skarpety albo dodatkową wkładkę tylko w tym bucie?
No i jeszcze jedna sprawa. Jak długo i jak często trenować żeby nie zrobić sobie od początku krzywdy przesytem, a z drugiej strony nie przechodzić za każdym razem bólu pierwszej jazdy w sezonie (znanej mi doskonale z roweru)? Dodam tylko, że jestem młodą mamą, albo raczej mamą młodziutkiego maleństwa i nie bardzo mogę sobie pozwolić na codzienne wielogodzinne treningi, czy powroty do domu w wersji obolałej dętki.
Pomóżcie mi dobrze wykorzystać te nieliczne chwile tylko dla siebie...
Pozdrawiam


