Przez córkę zacząłem jeździć na łyżwach, doszło do tego że chodziłem w tym roku na tor czasem po dwa razy dziennie, raz z córką a wieczorami sam. Tak się zaraziłem, że musiałem codziennie przejechać co najmniej 10 km (godziny pracy toru nie pozwalały mi na więcej). Wiedząc że tor nie będzie czynny cały rok zakupiłem rolki naiwnie myśląc że to tak samo proste jak łyżwy. No i się przejechałem. Oczywiście wcześniej pośledziłem forum i przygotowałem się w kwestii bezpieczeństwa. Rolki wybrałem organoleptycznie - takie które najlepiej leżały mi na STOPIE no i trochę przez sentyment do zakupionych łyżew zakupiłem File na kółkach 84mm/83A.
Wczoraj postanowiłem je wypróbować. Pojechałem na drogę rowerową do Powsina... tak wiem zły wybór

. Po przejechaniu kilomtera i zaliczeniu wywrotki wróciłem załamany do domu. (ochraniacze na nadgrastki wyglądają jakbym jakiś fristajl uprawiał).
Nie wiem co źle robię, dzisiaj wybiorę trasę polecaną na mapkach z Waszego forum, ale i tam ma doła. Myślałem że ziuuu i jade, a tu porażka. Jeśli codziennie będę jezdził 10 km to po jakim czasie będę czuł się bezpiecznie? Czy to że jeżdżę na łyżwach jest jakimś utrudnieniem w nauce na rolkach z powodu nawyków lodowiskowych?