Mam 27 lat i ostatni raz bylem na rolka jak mialem lat 16. W tamtym czasie rolki u nas jeszcze nie byly zbyt popularne i szczerze nawet nie pamietam co to bylo
Ostatnio pogoda sie poprawila i stwierdzilem ze czas wrocic na kolka, poczytalem na interencie, zobaczylem co jest dostepne no i udalem sie do sklepu w celu sprawdzenia. Mowilem sobie no tak kiedys jezdziles super wez sobie kolka 100 w koncu kiedys byles w te klocki dosc dobry. No i w sklepie zalozylem sobie na nogi crossfire 8 i teraz pisze o wasza rade na forum. To bylo straszne i nie wiem czy to wina kolek, czy lata zrobily swoje, czy moze but byl nieusztywniony bardzo - ale ledwo sie trzymalem na nogach i prawie sie wylozylem jeszcze w sklepie. Zdjalem ten cudowny sprzet z moich nog i znowu przed komputer.
Dzis wiem ze 100 nie sa dla mnie (nie wiem czy to byly za duze kolka czy but jes skonstruowany na racing i jest mniej stailny - co myslicie?) teraz zastanawiam sie czy 90 czy jeszcze mniejsze tj. 84 lub 82 a moze nawet ponizej 80 aby sie na nowo nauczyc. Myslalem o crossfire 6, ale nie wierze w te linke na zapieciu i oprocz tego jezdze na nartach i wiem jak usztywnienie nogi czasami jest wazne, a linka budzi lek zerwania i brak "mocy stabilizacyjnej". Obawiam sie ze jest to troche jak pompowane poduszki w adidasach
W sportach jestem dosc dobry wiec nie powiniem miec wiekszego problemu z powrotem do formy, jednak totalnie nie wiem jaka marke teraz wybrac i jaka wielkosc kolek jest dla mnie odpowiednia. Chcialbym racing ale moze fitness tez styka.
Myslalem o crossfire 6 ale linka je skreslila z mojej listy, pozostalo sparki 4.0 no i myslalem moze o Roces R200 albo jakies fajne K2? Co byscie poradzili staremu rolkowemu weteranowi?? Prosze o pomoc.