Upadek Qamila - moim zdaniem BARDZO pechowy. Qamill skakał ze schodów (5-6?) wyłożonych kostką na kostkę, wcześniej skoczył już dwa albo trzy razy (raz skakałem zaraz po nim, więc trochę wiem jak tam się lądowało). Skok Qamila był dobry, lądowanie poprawne, natomiast przy odjeździe chyba wjechał w jakąś szczelinę lub inną nierówność zanim jeszcze wytracił prędkość i pęd, przez co rzuciło nim o ziemię. Samo w sobie nie było to specjalnie groźnie, prędkość nie była duża, Qamil miał ochraniacze na kolana i nadgarstki. Niestety na tym etapie doszedł pech i - możliwe, że trochę także brak doświadczenia (w lądowaniu, bo jeździć to umie) spowodowały że uderzył prawie PIONOWO małym palcem. Stąd ta krew, ten paznokieć i szpital i jak się okazało jeszcze trochę komplikacji. Nie jest łatwo wyrobić sobie odruchy przy upadkach - do tego trzeba po prostu zaliczyć glebę wiele, wiele razy. Ochraniacze to jedno, ale korzystanie z nich - to zupełnie co innego. W każdym razie - mam nadzieję że Qamil nie zabije mnie przy najbliższej okazji za to co napisałem i ze szybko wróci do zdrowia - w tym sezonie jeszcze sporo mamy do przejechania!
Poza tym było widać że co prawda były to już znane miejsca, ale robiliśmy nowe rzeczy, czyli jest postęp (np. gdzie JESZCZE można skoczyć z miejsca pod górę?), tym razem nie odwiedziliśmy Cytadeli (a uważam że Rozarium może nam dostarczyć radości na 2-3 godziny). Nie obyło się bez upadków, np. jak się owinąłem wokół świateł na pl. Wolności
Zico: Moim zdaniem nie ma co planować kręcenia tego typu sekwencji (jeszcze), skoro póki co zbiera się naprawdę sporo materiału, który wszyscy chcieliby zobaczyć a on... leży. Ty masz mało czas, ale ktoś (np. jakiś student) ma tego czasu teraz więcej, więc trzeba zagonić jakiegoś bujaka do roboty.
Googel:Jakby co to ja za tydzień raczej odpadam, chyba że fatalnie zagram na turnieju i odpadnę szybciej, to pojadę do domu po rolki i jeszcze do Was dołączę. Ale na poprzednim turnieju byłem czwarty, a teraz apetyt mam trochę większy, więc na to się nie zanosi. Za to gdybyś był w Poznaniu jeszcze w niedzielę, to bym poszedł na pewno.
manieksl:W tygodniu wieczorami jeździł bujak i jego brat (teraz w wakacje już nie jeżdżą), czasem ja. Z tym że jak wychodzę sam to raczej pozostaję w swoich okolicach (na Winogradach jest sporo ciekawych miejsc). My tam na początku trochę mocniej ruszyliśmy jak przeszliśmy przez ten miękki asfalt, ogólnie polecam poćwiczyć "miejskie" metody hamowania (np. o słup, tylko że ręką w ochraniaczu, na zawinięcie, ostatecznie na zahaczenie - i kontrolować to), do tego także trochę kontrolować prędkość (może nie zdążyłeś zauważyć, ale większość z nas jak jedzie w dól to tak "slalomuje", dobry jest też szeroki rozkrok - jeśli jest na to miejsce). Do treningów dobra jest Cytadela - jednocześnie bezpiecznie, a przeszkody już prawie jak miejskie. W każdym razie to na Cytadeli uczyłem się na nowo / przypominałem sobie wiele technik "miejskich", więc mogę spokojnie polecić to miejsce do treningów.




