Ja ich nie rozwieję, a dam Ci kolejny przykład i to bardzo świeży. Nie jeżdżę na rolkach bardzo długo, wcześniej sporadycznie, a w tym sezonie więcej, ale czuję się na nich dość pewnie i dobrze sobie radzę. Mogę powiedzieć, że mam wyczucie równowagi i dobrą koordynację, a poza tym znam kilka sposobów jak sobie poradzić w kryzysowych sytuacjach i dotychczas wystarczały i upadków nie było. Wcześniej nie jeździłam w kasku, ale w zeszłym tygodniu postanowiłam przetestować jak się w nim jeździ i pożyczyłam od kumpeli. I tak się złożyło, że akurat w ten dzień zaliczyłam niezłą wywrotkę…nie jestem brawurowcem i wcale nie jechałam bardzo szybko i na terenie, który znam już bardzo dobrze. Złapał mnie skurcz, zachwianie równowagi + nierówność terenu i poleciałam jak długa z fikołkiem …Kolana i łokcie zdarłam bardzo (niestety nie miałam ochraniaczy!!!), a głowę uratował mi kask…gdyby nie on…w ogóle nie chcę myśleć…Sama się dziwiłam, że aż tak mnie wybiło, a jednak możliwe…Więc na razie mała przerwa w jeździe. A pierwsze co teraz zrobię to zopatrzę się w KASK!!!( a właściwie dostanę, bo jak mój mężczyzna zobaczył mnie w tak opłakanym stanie to powiedział, że bez dyskusji kupuje mi kask, a ja wcale nie mam zamiaru dyskutować
Szczerze mówiąc nie liczę, że Cię przekonam i nie wiem czy setki przykładów by coś dały, ale mam wrażenie, że miałam więcej szczęścia niż rozumu i że jestem ten post winna mojemu Aniołowi Stróżowi
Pozdrawiam serdecznie,
Marta




