Ostatnio miałem czarną serię przewrotek, niestety wynikających z nieodpowiedzialnych i nieprzewidywalnych zachowań osób trzecich (choć także i czwartych
Do 3 lipca lipca kończyło się jedynie na obtarciach, aż nadszedł ten dzień, kiedy to trening zakończył się wizytą na pogotowiu, RTG i diagnoza "złamanie guzka większego kości ramiennej".
Aby ominąć młodocianego rowerzystę, który jeździł w poprzek drogi, wjechałem na pobocze i (jak przypuszczam) w piachu zostały nogi, a tułów poszedł w przód (RTG nosa nie wykazał żadnych zmian).
Analiza GPS wykazała prędkość poniżej 20km/h.
Po wczorajszej wizycie u lekarza, wiem, że przynajmniej to jest chyba "dobre" złamanie, bo
- zrasta się samo
- nie jest potrzebna interwencja chirurgiczna ani założenie gipsu
- jeździć można, tylko nie upadać
to plusy dodatnie
a plusy ujemne to:
- czas zrastania cztery tygodnie
- jednak trochę boli





