Adi01 pisze:Kanas78 pisze:Z kolei jeżdżąc mało uczęszczanymi ulicami, spotykam też bardzo wrednych kierowców, którzy mają jeszcze więcej miejsca, ale robią wszystko, żeby mnie "zepchnąć" na pobocze i utrudnić jazdę...ale to takie polskie, prawda?
To niestety dość częste zachowanie

Czasami nawet wykrzykują jakieś pretensje czy głupie uwagi przez okno ale takich po prostu ignoruję. Natomiast bardzo często mijam się z patrolami policji czy straży miejskiej i są raczej przyjaźnie nastawieni - czasem nawet uśmiechają się i machają ręką

Rekordem było w czasie jednego treningu 12 razy minąć ten sam patrol

Jak nie utrudniasz życia innym (nie blokujesz drogi) to patrole nie czepiają się.
To jest właśnie najciekawsze

W Poznaniu Straż Miejska czy Policja nie czepia się tego, że jeździmy / przejeżdżamy ulicą czy korzystamy ze ścieżki rowerowej, zobaczcie jednak, co się dzieje w Gdańsku - tam wyłapują mandaty za korzystanie ze ścieżki rowerowej. Wyłączając podejście stróża prawa do danej sytuacji (z jednym się dogadasz, z drugim nie), prawdopodobnie ta zaostrzona sytuacja w Gdańsku wynika z ilości osób jeżdżących po ścieżkach rowerowych - stąd tak duży problem.
W Poznaniu znam na ten moment 5 przypadków doczepiania się, z tego jeden może być "mitem":
- przejażdżka ulicą, zatrzymanie przez policję i ich uwaga "kolego, my wiemy, że jesteś dobry w te klocki, ale jakiś odblask by się przydał" - któż by się spodziewał najgorszego

- przejażdżka ulicą za autobusem - no to już była przesada ze strony jadącego, trochę przegiął i wyłapał mandacik
- slalom pod rondem, przyszła straż miejska i kazała nam opuścić to miejsce, ponieważ jest do miejsce... dla pieszych

Nie miałem już siły się kłócić czy pogadać na temat naszego prawa, ale kolejnym razem będzie ciekawiej z argumentami

- w parku na Łęgach Dębiński straż miejska (tutaj podobno! Tego pewien nie jestem.) kazała opuścić park, tym którzy jeździli. W to nie aż się nie chce wierzyć i nie wiadomo kto, kiedy, dlaczego, po co.
I teraz najciekawsze:
- wypadek na rolkach na rondzie, poza miastem, bez pobocza. Samochód powoduje wywrotkę naszego kolegi, który na pełnym gwizdku musiał zjechać z szosy i wleciał w bardzo nieprzyjazną nawierzchnię. Przyjechała policja i z miejsca mandat dla... kierowcy samochodu, za nie ustąpienie pierwszeństwa przejazdu osobom, będącym na rondzie

Finał będzie w sądzie, z punktu widzenia prawa chyba pierwszy raz wrotkarze wygrają - nie było pobocza, nie mieli jak jechać, a kierowca samochodu nie ustąpił pierwszeństwa i wjechał centralnie na rondo. Sprawa prosta jak drut, ale wojna będzie. Jedynie może być problem - eeee to tylko wrotkarz, "nie ma żadnych praw". Jednak patrząc na sytuację, to nawet krowa mogła sobie iść tym rondem i co? Kierowca też wjedzie na pełnym laczku?
Jakie to polskie...