xspeedy pisze:
Podziwiam twoje zaciecie a mowiac szczeze to jesli chodz o twoja osobe to nic mnie chyba wiecej nie zaskoczy...
Ejże. Bez takich wycieczek, bo jak się zdenerwuję i mi odbije, to sam się boję domyślać, co mi do głowy strzeli!
Zresztą nie zrozumiałeś do końca - nigdzie nie napisałem, że wciąż mieszkam w akademiku - MIESZKAŁEM. No i zacięcie nie ma nic do rzeczy przy słuchaniu tego rodzaju opowieści.
Ty też jesteś w klubie i czy chcesz - czy nie, na zajęciach musisz słuchać, co mówi trener. Nawet jeśli to niewiarygodne głupoty. Gdybyś nie chciał słuchać, musiałbyś przestać chodzić na treningi.
Z mieszkaniem w akademiku jest podobnie: albo słuchasz albo wychodzisz.
Jest jednak pewna różnica: jak mieszkałem, to nie było forów internetowych i każdy, kto chciał się publicznie swoją niewiedzą, frustracjami i wątpliwościami podzielić (jak na przykład Ty z żenującymi postami na temat wycieczki na Sardynię), robił to właśnie opowiadając takie głodne kawałki wieczorami w akademiku. A reszta musiała słuchać.
Słuchali wszyscy. Z grzeczności, w nadziei, że koleś powie coś ciekawego, może zna się na czymś innym, o czym chcielibyśmy usłyszeć albo z nudów. Krótko mówiąc - i dla Ciebie jest szansa ale nabierz trochę dystansu do Tego co wiesz a szczególnie pokory do tego, czego jeszcze nie wiesz.
Co do dyskusji, to chyba też już odpuszczę.
Mam nadzieję, że sprawy organizacyjne i różne takie uwagi, które w tym topicu będziemy sobie wymieniać, nie będą stanowiły dla Ciebie jakiegoś szczególnie interesującego materiału do przemyśleń.
Kłóćmy się w topicu ABC... a ten zostawmy w spokoju.
Niech sobie Sardynia wraz z naszym i Twoim trenerem oczekuje wiosny w błogiej niewiedzy o naszej dyskusji.