Post
autor: zico » śr lipca 28, 2004 4:36
Znalazłem artykuł.
"Sukces" rok 1992, autor Jerzy Zegarliński.
Cytat z wykładu:
"Zanim w najbliższym czasie nowy rodzaj wrotek zaleje rynek nad Wisłą, przydałoby się znaleźć jakąś ich zręczną nazwę w języku polskim. Amerykanie nazywają je "in-line skates" lub "rollerblades". Pierwsze określenie tłumaczy się jako wrotki liniowe lub rzędowe, drugie jeszcze gorzej, bo jako rolkoostrza. Wprowadziłem termin "łyżworolki". Po pierwsze poprzez podobieństwo wyglądu, sposobu jazdy i przez genezę łączącą je z poczciwymi łyżwami. Po drugie przez analogię do funkcjonującego już w naszym języku terminu "nartorolki". Czy termin się przyjmie, pokaże czas"
Koniec cytatu.
Termin "łyżworolki" pojawiał się często naprzemiennie z "rolkami" w czasopismach "Ślizg", firmy dystrybujące rolki używały określenia "łyżworolki" w czasopismach, cennikach i ofertach.
Rolki brzmi lepiej - krócej, ale nie zawsze rzeczowo;) Rolka papieru toaletowego np. Kto w temacie ten wie, kto nie - wtedy lepiej mówić łyżworolki.