MKOL jest w ogóle bardzo sprytny - jak brakowało widowiskowych sportów na Igrzyskach Zimowych to chętnie przyjęli pod swoje skrzydła trzy dyscypliny snowboardowe i trzy z narciarstwa dowolnego - sporty zdecydowanie ekstremalne, albo tak przynajmniej wynika z faktu, że są na Winter X-Games. Czyli jak czegoś potrzebują, to nagle robią się bardzo otwarci.
A igrzyska letnie? Nawet wrotkarstwa typu jazda szybka na rolkach nie chcą widzieć, co dopiero jazda ekstremalna? Mowa tu o rolkach, deskorolkach i BMXach. Jak to jest - dosyć niebezpieczne kolarstwo górskie mieści się w idei igrzysk, natomiast skakanie BMXem po rampie jest już "be"? Deskorolka - to samo, jeśli deska jeździ po śniegu to jest dobra, ale jak ma kółka to się już "nagle" nie nadaje... A dyscyplin jest sporo, od jazdy szybkiej przez freeride (jakieś bladecrossy) po skoki na rampie.
Może jestem po prostu za młody i za głupi żeby zrozumieć politykę Komitetu Olimpijskiego
