Jesli o mnie chodzi to jazda tylem jest bardzo podobna jak na lyzwach. Najpierw nauczylem sie obracac jadac przodem: najpierw obracam jedna noge o 180 stopni a potem dostawiam druga. Na poczatku to trudne, trzeba dobrze trzymac rownowage, i przede wszystkim cwiczyc na malej predkosci.
Najczesciej jest tak, ze pierwsze proby nie udaja sie, bo nie udaje sie obrocic nogi az o 180 stopni, tylko o mniejszy kat - i rolka zamiast jechac, trze o asfalt.
Mozna tez probowac zrobic taki obrot szybciej, tj. pierwsza noge obrocic szybko na piecie, i zanim skonczy sie obrot juz zaczac obraca druga, rowniez na piecie. Najpierw najlepiej sprobowac wykonac to stojac na rolkach, potem mozna w trakcie jazdy.
Co do dalszego poruszania sie, to ja robie cos w stylu polbeczki, tzn. jedna noga jedzie prosto, natomiast druga robi duzy luk - na niej opieram ciezar ciala (odpycham sie). Oczywiscie nogi poruszaja sie na zmiane. Przy tej technice trzeba sie minimalnie wychylic do przodu - tzn. w strone wlasnych palcow u nog (nie w strone kierunku jazdy). Wyglada to w duzym uproszczeniu tak:
( |
| )
( |
| )
(mam nadzieje ze schemat jest zrozumialy

)
Tej techniki uzywam rowniez, kiedy chce ruszyc z miejsca do tylu, ale najlepiej najpierw pocwiczyc obrot z jazdy przodem, i zlapac ta jazde lukami. Po dluzszym czasie ta technika wykonuje sie w ten sposob ze robi sie luk obiema nogami i wtedy wyglada to jakos tak:
((
))
((
))
Mozna tez jezdzic tylem za pomoca przekladanki - np. jedno przelozenie na lewa i jedna na prawa, ale nie mam odwagi zeby sprobowac to opisac.
Nie twierdze ze to prawidlowy sposob nauki, ale ja tak jezdze i nie narzekam. Zreszta najpierw nauczylem sie na lyzwach...