Googel: No tak, ale jak na okrągło o tym mówię i ostrzegam, że skoki są fajne dopóki się je dobrze ląduje, a do nieudanych trzeba mieć więcej wprawy nabytej przy skakaniu z mniejszej wysokości, to niespecjalnie dociera. Ja naprawdę nie mówię tego po to, żeby kogoś nastraszyć - swego czas miałem po prostu tyle szczęścia, że postanowiłem być większym "tchórzem" niż moi "odważni" koledzy i zmieniłem dyscyplinę (dla uzupełnienia - właśnie na piłkę, którą parę osób nazywa "skate ball"), w której uczyłem się manewrów zarazem oszczędzając (i trochę regenerując) stawy. Niedługo potem kiedy chciałem wracać do skakania okazało się że moi "odważni"koledzy już nie jeżdżą, bo "mają coś z kolanami". Więc zostałem na parę lat przy piłce, do której było mniej chętnych, ale się tak nie zużywali.
Ból jest różny, dopóki bolą mięśnie, nie ma problemu (naciągnięte, wymęczone), jak bolą więzadła to trochę gorzej (ale też naciągnięte to jeszcze nie tragedia, trzeba uważać z szarpaniem). Jak zaczyna boleć staw, to jest już niedobrze, bo stawy się tak łatwo nie regenerują i większości z nas raczej nie stać na wymianę (można zacząć odkładać...). Zasada bardzo prosta - kolana nie powinny się zginać po lądowaniu o więcej niż 90 stopni - przysiad tak, ale nie głęboki. Przy skoku pod górę jest lepiej, bo trochę inaczej rozkładają się siły 9uderzenie jest minimalne).
Dlatego
Googel powinieneś zrobić sobie przynajmniej przerwę od dropów / gapów na jakiś czas - może jeszcze nic sobie nie zrobiłeś, a staw tylko wysyła ostrzeżenie że nie jest gotowy na taką zabawę. Jak się poprawi to fajnie, z czasem sobie wrócisz do skakania, jak się nic nie zmieni - idź do lekarza. Zamiast tego poćwicz sobie manewry (niekoniecznie z piłką

) - ale trzymaj się bliżej ziemi.
manieksl: A od czego się to Tobie i Twoim kolegom zrobiło? Czyżbyś skakał na rolkach już wcześniej, a może trenowałeś parkour? Bo tak się składa że coś wiem o urazogenności tej dyscypliny, zwłaszcza przy niewłaściwym treningu (który stosuje 90-95% trenujących).
Żeby było jasne, wszystko co tu napisałem jest na podstawie moich nieprofesjonalnych obserwacji i po trochu także doświadczeń. Jakiś czas temu miałem wypadek na snowboardzie, kiedy po niewysokim skoku spadłem na oblodzony stok kolanami - przez następne dwa - trzy miesiące zrobiłem przerwę od parkour i od rolek, kolano jakoś się zregenerowało (ale pilnowałem bardzo żeby go nie przeciążać, do tego stopnia że zaczęła mnie boleć kostka w drugiej nodze - od przenoszenia ciężaru ciała), teraz od czasu do czasu tylko zdarza mi się minimalnie naciągnąć więzadło, ale staw się trzyma. W każdym razie - polecam poważne podejście do tej sprawy.