od jakiegoś czasu męczę się z dylematem zmiany rolek. Chciałbym poprosić bardziej doświadczonych użytkowników o poradę, może ktoś przesiadał się z mniejszych kółek na większe albo ze zwykłych rolek na rolki wysokiej klasy i może coś podpowiedzieć.
Używam póki co rolek fittness Rollerblade Crossfire 4D z fabrycznymi kołami 90mm 84a. Mój styl jazdy to jazda fitnessowa na długim i prostym torze (pętla 7km - lotnisko, czasem ścieżka rowerowa lub kawałek po ulicy). Jeździ się nieźle póki jest idealnie równo, niestety na nierównym asfalcie czuć wyraźne drgania od podłoża. Te drgania od początku mi przeszkadzały.
Chciałbym zdecydowanie poprawić sobie: komfort jazdy, szybkość i zwiększyć dystans jaki mogę pokonać. W związku z tym wymyśliłem zmianę sprzętu na rolki fittness z jak największymi kołami. Wstępnie myślę zakupie o Rollerblade Tempest 3x110+1x100, który ponoć daje tę samą wysokość nad podłożem co 100mm przy kołach 110mm.

Niestety jest on kosztowny, dlatego chciałbym najpierw popytać zanim coś kupię.
Czy Waszym zdaniem taka zamiana ma sens i czy mogę liczyć na wyraźnie odczuwalną poprawę komfortu, szybkości i zasięgu rolek? Może ktoś już się przesiadał na coś podobnego i może podzielić się wrażeniami?
Idąc dalej - jeśli poprawa wygody byłaby znaczna to jaki model wybrać? Moim celem nie są maratony ani rekordy, ale komfort użytkowania i radość z jazdy. Wydaje mi się że tę rolę lepiej spełni duże koło które lepiej pokona nierówności podłoża i wysoki but.
Który model rolek wybrać? Czy pozostać przy kołach fabrycznych 84a czy warto założyć jakieś inne koła aby nawet na nierównym polskim asfalcie jak najwygodniej się jeździło? Jeśli inne koła to które się najlepiej sprawdzą? Może AM-Wing 85a, tzw."kisielki"?
Liczę na pomoc i podpowiedzi w wyborze.



