Trening w Warszawie nad Wisłą
Moderatorzy: MirekCz, null, PeterCave
- kajman
- Szybszy niż Chuck Norris na 4x100mm
- Posty: 594
- Rejestracja: wt kwietnia 18, 2006 3:00
- Jeżdżę od: 02 sty 2010
- Lokalizacja: Warszawa-Wawer
No dobra... przyznaję się... Cała akcja wyglądała następująco:
Jechaliśmy ze 40 km/h kiedy to zaczął doganiać nas kolarz!!!! Nooooo.... pomyśleliśmy sobie.... taki leszcz nas będzie brał....
No i docisnęliśmy jeszcze do 45 km/h.
Wtedy Arielowi pod Jego potężne kółka wpadł pekińczyk. Ariel przeciął go na pól...
Teraz to musieliśmy uciekać na całego przed jego wielkim właścicielem.
No i znowu docisnęliśmy - chyba tak pod 47 km/h było...
Niestety na naszej drodze pojawiły się tory tramwajowe i.... nadjeżdżający tramwaj...
Nie wiele myśląc odbiłem się obónóż, zaliczyłem piękną fazę lotu i wylądowałem, amortyzując upadek obrotem przez ramię, po drugiej stronie torów.
Później trochę pojechałem po asfalcie na tyłku...
Gdy się zatrzymałem, zobaczyłem nadlatującego Ariela...
Tak to wszystko w skrócie wyglądało.
Dobrze że miałem kask!!!
Ogólnie trening uważam za udany...
Jechaliśmy ze 40 km/h kiedy to zaczął doganiać nas kolarz!!!! Nooooo.... pomyśleliśmy sobie.... taki leszcz nas będzie brał....
No i docisnęliśmy jeszcze do 45 km/h.
Wtedy Arielowi pod Jego potężne kółka wpadł pekińczyk. Ariel przeciął go na pól...
Teraz to musieliśmy uciekać na całego przed jego wielkim właścicielem.
No i znowu docisnęliśmy - chyba tak pod 47 km/h było...
Niestety na naszej drodze pojawiły się tory tramwajowe i.... nadjeżdżający tramwaj...
Nie wiele myśląc odbiłem się obónóż, zaliczyłem piękną fazę lotu i wylądowałem, amortyzując upadek obrotem przez ramię, po drugiej stronie torów.
Później trochę pojechałem po asfalcie na tyłku...
Gdy się zatrzymałem, zobaczyłem nadlatującego Ariela...
Tak to wszystko w skrócie wyglądało.
Dobrze że miałem kask!!!
Ogólnie trening uważam za udany...
- WFH
- Prześcignął Chuck`a...
- Posty: 2994
- Rejestracja: pt marca 25, 2005 11:57
- Moje rolki: Cavalli
- Jeżdżę od: 01 cze 1995
- Lokalizacja: STO(L)ICA
- Kontakt:
To w sumie jakoś wolno jeździliściekajman pisze:Jechaliśmy ze 40 km/h kiedy to zaczął doganiać nas kolarz!!!! Nooooo.... pomyśleliśmy sobie.... taki leszcz nas będzie brał....
No i docisnęliśmy jeszcze do 45 km/h.
Wtedy Arielowi pod Jego potężne kółka wpadł pekińczyk. Ariel przeciął go na pól...
Teraz to musieliśmy uciekać na całego przed jego wielkim właścicielem.
No i znowu docisnęliśmy - chyba tak pod 47 km/h było...
- robal
- Szybszy niż Chuck Norris na 5x80mm
- Posty: 463
- Rejestracja: pt września 23, 2005 12:22
- Jeżdżę od: 01 kwie 1999
- Lokalizacja: Wawa (Praga)
- Kontakt:
Kajman, nie przejmuj sie. Lubie zwierzaki, ale wkurza mnie, ze czlowiek nie moze spokojnie pojezdzic na rolkach, rowerze, skiboardach, pobiegac, bo zaras mu cos albo pod nogi wlazi albo dziure na tylku wygryza
Nie mowiac o minach przeciw-rolkowo-rowerowo-biegowo-skiboardowych na chodnikach i trawie/sniegu 
Tyle, ze lepiej wlascicieli rozjezdzac
Pozdrawiam,
robal.
Tyle, ze lepiej wlascicieli rozjezdzac
Pozdrawiam,
robal.
- kajman
- Szybszy niż Chuck Norris na 4x100mm
- Posty: 594
- Rejestracja: wt kwietnia 18, 2006 3:00
- Jeżdżę od: 02 sty 2010
- Lokalizacja: Warszawa-Wawer
Święta racja. Ale można też zapobiegać, stosując urządzenia ultradźwiękowe,robal pisze:Tyle, ze lepiej wlascicieli rozjezdzac
o których pisał na forum Zico.
Ja prawdę mówiąc, oprócz opisanego przypadku "z życia wziętego", jeszcze
nie spotkałem się z agresją lub nadmiernym zainteresowaniem zwierząt wobec mnie. Widząc psa, zawsze wolę się wyprostować i przejechać nie
poruszając nogami, najlepiej jeszcze nie patrzeć w ślepia.
-
Alandy
- Ścigant 4x100mm
- Posty: 271
- Rejestracja: czw października 20, 2005 8:52
- Jeżdżę od: 02 sty 2010
- Lokalizacja: Warszawa
Ariel i Kajman - chyba zbyt serio wzieliście mój post o piwku maratońskim(z tematu o Hohenbocka)
raz to jeszcze bym zrozumiał....
chyba czas na aa
a tak serio, współczuje z powodu upadków, sam nie jestm lepszy bo w drodze powrotnej rowerkiem z pracy też szlifowałem asfalt....
z moich doświadczeń wynika, że
tak jak pisał WFH w jednym z postów na temat swojej kontuzji
w czasie jazdy, zwłaszcza szybkiej
trzeba byc cały czas skoncentrowanym i "okaszczonym"
(tzn jeździć w kasku
)
no a piwko tylko PO
pozdrawiam i życze wszystkim jak najmniej "wywrotowej" jazdy
raz to jeszcze bym zrozumiał....
chyba czas na aa
a tak serio, współczuje z powodu upadków, sam nie jestm lepszy bo w drodze powrotnej rowerkiem z pracy też szlifowałem asfalt....
z moich doświadczeń wynika, że
tak jak pisał WFH w jednym z postów na temat swojej kontuzji
w czasie jazdy, zwłaszcza szybkiej
trzeba byc cały czas skoncentrowanym i "okaszczonym"
(tzn jeździć w kasku
no a piwko tylko PO
pozdrawiam i życze wszystkim jak najmniej "wywrotowej" jazdy
"MYŚLĘ WIĘC JEŻDŻĘ"
- robal
- Szybszy niż Chuck Norris na 5x80mm
- Posty: 463
- Rejestracja: pt września 23, 2005 12:22
- Jeżdżę od: 01 kwie 1999
- Lokalizacja: Wawa (Praga)
- Kontakt:
A ja tak - co prawda nie na rolkach, tylko skiboardach, ale ze przy duzej predkosci to bylo, to ciezko mi bylo sie podniesckajman pisze:Ja prawdę mówiąc, oprócz opisanego przypadku "z życia wziętego", jeszcze
nie spotkałem się z agresją lub nadmiernym zainteresowaniem zwierząt wobec mnie.
Od tamtego zdarzenia patrze wrogo na takich inteligentnych.inaczej wlascicieli psow.
Pozdrawiam,
robal.
- WFH
- Prześcignął Chuck`a...
- Posty: 2994
- Rejestracja: pt marca 25, 2005 11:57
- Moje rolki: Cavalli
- Jeżdżę od: 01 cze 1995
- Lokalizacja: STO(L)ICA
- Kontakt:
Mi nad Wisłą też jeszcze nie przydarzyło się, zeby pies mnie zaatakował, ale jak jeździmy czasem po wiejskich drogach...Różnie to bywało, ale nie udał nam się taki wyczyn jak Markowi( jecha tak szybko, ze biegnący za nim pies nie wytrzymał...Podobno padł...).kajman pisze:Ja prawdę mówiąc, oprócz opisanego przypadku "z życia wziętego", jeszcze
nie spotkałem się z agresją lub nadmiernym zainteresowaniem zwierząt wobec mnie. Widząc psa, zawsze wolę się wyprostować i przejechać nie
poruszając nogami, najlepiej jeszcze nie patrzeć w ślepia.
-
LTM
- Ścigant 4x110mm
- Posty: 356
- Rejestracja: śr maja 31, 2006 9:41
- Jeżdżę od: 02 sty 2010
- Lokalizacja: Warszawa
Marek solidnie trenuje przed Maratonem w Gdańsku, na Malcie nie ma już psów, więc pojechał ich szukać nad morze!!WFH pisze:Spokojnie Marek ma się dobrze i sprawdza czy nad morzem też jest fajnieadmiral pisze:Chyba naprawdę pies padł... właściciel chyba również, bo od tygodnia nie widać ich na Malcie.




